Johnny miał problemy z matematyką, więc rodzice zapisali go do katolickiej szkoły prywatnej.

Już pierwszego dnia wrócił do domu i zaczął zawzięcie odrabiać matematykę.
Po kolacji robił to samo.

Mama powiedziała z podziwem:
„Wow, Johnny, ale ty ciężko pracujesz!”

Johnny spojrzał w górę i powiedział:
„No cóż, kiedy wszedłem tam i zobaczyłem tego faceta przybitego do znaku plusa, od razu wiedziałem, że oni nie żartują.”

 

Komentarze

Dodaj komentarz