Kaznodzieja miał przypięty mikrofon do klapy marynarki i podczas kazania energicznie chodził po podium, ciągnąc za sobą kabel.

W końcu tak się nim oplótł, że prawie się przewrócił.

Mała dziewczynka w trzeciej ławce pochyliła się do mamy i szepnęła:
„Jeśli się uwolni, to czy zrobi nam krzywdę?”